W swoim wystąpieniu opowiedział o podróży dookoła świata, która trwała 470 dni – o 61 dni dłużej niż poprzednio, ponieważ tym razem towarzyszyła mu żona. Jej "lekko opóźniające tempo" stało się inspiracją do wielu żartów. Mimo że podróże są integralną częścią jego życia (napisał na ten temat dwie książki), głównym celem tego wieczoru był humor oraz codzienne historie.
Przez 70 minut monologu, wzbogaconego o krótkie występy supportów, widzowie mieli okazję zanurzyć się w świat, w którym każda dygresja wywołuje śmiech, a każda obserwacja trafia w istotę codzienności. Na sali panowała energia i aplauz, a publiczność wyraźnie doceniła stand-up na najwyższym poziomie – inteligentny, pełen polotu oraz wciągający od samego początku.

